Historia Urlasu to przede wszystkim historia Evy i Vaška, którzy w młodości byli sobie bardzo bliscy. Eva po maturze wyruszyła poznawać świat i spełniać swoje życiowe marzenia.
Zostać stewardesą ČSA i wykonywać swój zawód z pełnym zaangażowaniem i miłością. W drodze do doskonalenia swojej pasji, którą zawsze było poznawanie i nauka języków obcych, przejechała duży kawałek świata, poznała wielu ciekawych ludzi, zwyczaje, a przede wszystkim zaczęła postrzegać świat inaczej niż większość z nas. Jej przyjazna natura i chęć poznawania otwierały jej drzwi nawet tam, gdzie zwykły podróżnik miał trudności z dotarciem.
Marzenie Evy o ČSA co prawda się nie spełniło, ale i tak latała łącznie piętnaście lat dla EasyJet i British Airways. Wraz z poznawaniem praw świata i narodzinami dzieci zmieniał się również światopogląd Evy i jej postrzeganie świata. Wracała do Ziemi i poświęciła się poszukiwaniu harmonii człowieka z nią. Zaczęła studiować wszystko, co związane z duszą i ciałem, zdrowym stylem życia i postrzeganiem cudów wokół nas. Przez kilka lat prowadziła swoją mini klinikę w Wielkiej Brytanii, gdzie do dziś zawsze na krótki czas wpada i zajmuje się Hydroterapią Okrężnicy i Naturopatią. Jej wielką pasją jest Joga, którą z przyjemnością praktykowała na plażach Karaibów i Florydy. Zakochała się w ćwiczeniach na świeżym powietrzu, otoczona wspaniałą naturą. Później nie wyobrażała sobie jogi inaczej niż na zewnątrz. W Urlasie ćwiczy codziennie, bez względu na pogodę, z cudownymi widokami i piękną otaczającą przyrodą. Czasami ucieka w swoje ulubione miejsca, które zawsze napełniają ją szczęściem, spokojem i ciszą. Wymieniła Urlas na Londyn, tylko ona sama wie, dlaczego tak zrobiła.
Vašek jest dokładnym przeciwieństwem Evy. Często żartują, że on właściwie nigdy nie opuścił swojego powiatu.
Nie żeby nie miał innych możliwości, ale nigdy nie czuł takiej potrzeby. Został tu dobrowolnie i z przyjemnością. Jest prawdziwym góralem, kochającym każde zakątek w „swoich” górach. Zaczął tu przyjeżdżać jeszcze, gdy był w brzuchu mamy. Do chaty wysoko nad Velką Úpą, do Javořího dolu, do której jego rodzina jeździła od jesieni 1946 roku.
Do pustej i okradzionej drewnianej chaty zaczął wtedy przyjeżdżać jego dziadek, niesamowity miłośnik narciarstwa i Karkonoszy. Nigdy nie jeździłby na wyciągu, zawsze mówił,
że wtedy narciarze nie doceniają każdego skrętu i obijają się. Troska o chatę i okoliczne łąki oznaczała, że w chacie spędzano dużo czasu. Zawsze było coś do roboty. Utrzymanie chaty w trudnych czasach wcale nie było łatwe. Wszystko ciągnięto z doliny na plecach od przystanku autobusowego. Dosłownie wszystko.
Vašek zazwyczaj jeździł ze swoim tatą, zapalonym narciarzem i wspaniałym alpinistą. Podczas gdy koledzy z klasy opowiadali w szkole, co robili w weekend na lodowisku i jaki serial leci w telewizji, albo jak było na basenie, Vašek po prostu tego nie znał. Ciągle był w Javořáku. Wtedy było mu przykro, czuł, że wiele traci.
Ale z czasem, gdy zaczął dostrzegać konteksty historyczne i rozumieć, dlaczego wszędzie są kamienne nasypy, a w lasach drogi, które donikąd nie prowadzą, zaczął postrzegać wszystko wokół zupełnie inaczej. Często śmieje się i mówi, że cierpi na syndrom sztokholmski. Było jasne, że kiedyś tu na stałe osiądzie. Javoří důl z małą chatą nie był idealny
do prowadzenia działalności, więc ostatecznie zakorzenił się na przeciwległym brzegu Úpy, na Zadním Výsluní. Na pięknym, słonecznym zboczu Velké Úpy, które dzięki swoim zadbanym łąkom i pasącym się krowom przypomina mu taką małą Austrię.
Dla Evy i Vaška Urlas jest domem. Kochają się i są tu razem szczęśliwi. Każde z nich przyszło tu inną drogą. Vašek przez rzekę, Eva przez morze. Ale są tu. Razem! I na razie oboje myślą, że na zawsze. Vašek wie to na pewno…